W jaki sposób jeden zapis pomógł mi odkryć historię rodziny — ciąg dalszy

14 lipca 2017  - by 

„Dzięki zindeksowanym zapisom odkryłem wielu członków rodziny, ale nigdy nie zapomnę odnalezienia listy pasażerów statku, którym płynęła moja przodkini, Isabella Peet Clayton. Niedawno byłem w Albert Docks w Liverpoolu i odkryłem, że wyruszyła ona do Ameryki z tego samego doku. Czytanie o jej doświadczaniu było niezwykłe. Nigdy nie zapomnę uczuć, które towarzyszyły mi tego wieczora. Jestem wdzięczny, że osoby indeksujące umożliwiły mi znalezienie brakującego połączenia z moim przodkiem”.


„Moja babcia całe życie szukała informacji o dziadku ze strony matki jej męża (moim pradziadku). Po jej śmierci, kilka lat temu, przejąłem pałeczkę w poszukiwaniach. Moje poszukiwania nie przynosiły rezultatów, aż do Bożego Narodzenia w 2015 r., gdy uruchomiłem stronę FamilySearch.org i ponownie zacząłem poszukiwania jego linii. Ku mojemu zdziwieniu odnalazłem Daniela A. Isenhoura, mojego prapradziadka! Odnalezienie go otworzyło wiele połączeń rodzinnych i dało możliwości wykonania pracy świątynnej. Uświadomiłem sobie, że ktoś musiał zindeksować ten zapis, który stanowił to połączenie. Gdy osobiście poczułem radość, jaka towarzyszyła mi w związku ze znalezieniem tego połączenia, uświadomiłem sobie, że muszę zostać osobą indeksującą, abym mógł pomóc innym osobom, by mogły odczuwać tę samą radość. Jestem bardzo wdzięczny wszystkim, którzy wykonują tę pracę. Czasami może ona wydawać się niewdzięczna. Jednak jest coś, co dodaje osobom indeksującym motywacji. Tak jest też i ze mną. Dziękuję!”.


„Jako dziecko mieszkałam w Mesquite w Nevadzie. Indeksowałam na komputerze spis powszechny z 1910 roku, gdy po raz pierwszy pojawiły się dokumenty z Nevady. Indeksowałam wcześniej wiele spisów ze wschodnich stanów, ale niewiele z zachodu. Byłam więc naprawdę podekscytowana. Otrzymałam plik z Clark County w Nevadzie. Spojrzałam na nazwę miasta i cóż mogło mi się trafić? Mesquite Precinct! Byłam poruszona. Zaczęłam indeksować wpisy dotyczące rodzin Sprague, Abbott, Leavitt i Poters, a w końcu trafiłam na Toblerów — czy możecie sobie to wyobrazić? Mój dziadek i babcia Toblerowie i trójka ich dzieci: Deliah, Gurda i Erlin. Dziadek John Alfred Tobler miał w chwili spisu 26 lat, a babcia Delma Knight Tobler 22. Erlin miała 11 miesięcy. To było coś wspaniałego! Mojego taty, który urodził się w 1912 roku, nie było wtedy jeszcze na świecie. Czułam się wspaniale. Jakie było prawdopodobieństwo, że podczas indeksowania trafię na własną rodzinę? Czułam, jakby wszyscy byli wokół mnie i pochwalali moje starania. Rozpłakałam się. Towarzyszyły mi szczególne uczucia, które będę sobie cenić na zawsze. Bóg jest wspaniały, że to umożliwia. On tam jest. Kocham to uczucie. Wiem, że Bóg jest świadomy najmniejszych rzeczy i potrafi zajmować się nimi, tak samo majestatycznie, jak wielkimi. Dba o każde źdźbło trawy, dlaczego miałby nie dbać o mnie?”


„Legenda rodzinna głosiła, że mój prawuj Frank na początku XX wieku opuścił Ohio, aby udać się na złotonośne pola Alaski i zdobyć fortunę. Moje praciotki zawsze lamentowały, że nie wiedziały, co stało się z ich bratem. Mój pradziadek, dziadek i ojciec przy każdej podróży przeglądali książki telefoniczne, próbując go odnaleźć. Również podjąłem to wyzwanie, ale nic nie udało mi się odnaleźć aż do czasu, aż zindeksowano karty poborowych z I wojny światowej i opublikowano je on-line. Znalazłem, go jako Charlesa Franka. Następnie znalazłem to imię i nazwisko w spisie powszechnym z 1920 r. z Oregonu i z 1930 r. z Utah. Gdy liczba zindeksowanych zapisów się zwiększyła, znalazłem jego akt zgonu w Salt Lake City. Teraz wiemy, jak potoczyły się jego losy, a to wszystko dzięki osobom indeksującym, które opracowały te różne rodzaje zapisów”.


„Usiadłam wraz z moją babcią, zanim zmarła, i nagrałam wszystko, co pamiętała o swojej rodzinie. Nigdy nie znała swojego biologicznego ojca. Jej matka i ojciec szybko się rozeszli. Matka ponownie wyszła za mąż i przeprowadziła się z Missouri do Teksasu, a moja babcia pozostała w Missouri i była wychowywana przez swoich dziadków. Znałam imię i nazwisko jej ojca i znalazłam rodzinę, która pasowała do jego rodziny, ale nie miałam dokumentów, które by to potwierdziły. Przez 20 lat szukałam dokumentów potwierdzających małżeństwo lub rozwód jej rodziców. Około dwóch lat temu, otworzyłam stronę ze szczegółowymi danymi ojca i znalazłam podpowiedź do małżeństwa. Spotkali się w St. Louis i udali się do pracy w zachodniej Indianie. Akt małżeństwa został spisany we wschodnim Illinois, poza granicami miasta, które było zapisane jako miejsce zatrudnienia. Akt zawierał informacje o rodzicach pana młodego i panny młodej, więc mogłam potwierdzić, że mam właściwego mężczyznę, który był biologicznym ojcem mojej babci. Cud indeksowania!”


„Spis powszechny z roku 1940, który pomagałam indeksować, pozwolił mi znaleźć drugie imiona i pewną liczbę małżeństw moich kuzynów. Odkryłam dzieci, które nie były wspomniane w rodzinnej Biblii. Te odkrycia stały się podstawą kolejnych poszukiwań. Odnalazłam małżeństwa i napisy na płytach nagrobnych, których nie znalazłam przez 35 lat poszukiwań.

Karty poborowych z I i II wojny światowej pomogły mi uzupełnić daty urodzenia i imiona moich kuzynów, teściów i dziadka. Znając ich pełne imiona i nazwiska, mogłam odkryć nowe dokumenty i kolejnych krewnych.

Te zapisy były dla mnie nieocenione. Dzięki nim dodałam około 150 osób do mojego drzewa genealogicznego i uzupełniłam dane potrzebne do wykonania obrzędów w świątyni. Przekazałam grupowe rejestry rodzinne i wykresy rodowodu swoim siostrzenicom i bratankom oraz ich dzieciom, które zainteresowały się genealogią”.


Dzięki indeksowaniu odkryłam ciekawą historię z życia pewnej osoby, która jest znana nam wszystkim. Jesienią 2016 r., gdy indeksowałam rozległe listy pasażerów z portu w Nowym Jorku, znalazłam pasażerów z Europy, którymi byli: ‘Prof. Henry Eyring, Pani Eyring, E. M. Eyring i H. B. Eyring. Zdaje mi się, że był to 1937 r. Okazało się, że było to przed narodzeniem młodszego brata, Hardena Romneya Eyringa (1939), gdyż nie był on wspomniany na liście, a w tamtych czasach imiona noworodków i małych dzieci były rutynowo umieszczane na tych listach, nawet przed nadaniem dzieciom imion.


Musiało być to w czasie, gdy prof. Eyring pracował na Uniwersytecie Princeton (współpracując z Enrico Fermi i Albertem Einsteinem), i wkrótce po tym opublikował teorię stanu przejściowego, która w znaczący sposób przyczyniła się do rozwoju wielu dziedzin nauki. Zakładam, że został zaproszony do wygłoszenia odczytu za granicą (wcześniej pracował w laboratorium w Niemczech i był szanowany na arenie międzynarodowej) i jak sądzę indeksowany przeze mnie zapis był związany z powrotem z takiego spotkania. Zastanawiam się, czy Prezydent Henry B. Eyring pamięta tę podróż. Byłem zszokowany, gdy zobaczyłem ten zapis i poświęciłem kilka minut na rozważanie prawdopodobnej historii, która wiązała się w tym wspaniałym człowiekiem i jego wyprawą przez ocean. To mogło być w czasie, gdy rejsy atlantyckie były zagrożone ze względu na niemieckie U-booty.


„Kilka lat temu mój kuzyn przesłał dane naszego dziadka do wykonania pracy świątynnej, ale ostatnio zacząłem się zastanawiać, czy przez przypadek nie zapieczętowaliśmy go do niewłaściwych rodziców. Korzystając ze zindeksowanych zapisów oraz zdjęć dokumentów, odkryłem jego prawdziwych rodziców i rodzeństwo. Cóż za błogosławieństwo!”


„Powiedziano mi, że moja babka ze strony ojca miała siostrę, która zmarła jako dziecko, ale nie wiedziałam, że urodziła się przed moją babcią. Szukałam aktu jej urodzenia w Nowym Jorku, ponieważ rodzina wyemigrowała, gdy moja babcia miała sześć miesięcy, a pomiędzy nią i jej młodszą siostrą było pięć lat różnicy.

Pewnego wieczoru prowadziłam poszukiwania w centrum historii rodziny w naszym paliku. Sprawdzałam kolejną linię, która prowadziła donikąd. Sfrustrowana zebrałam moje papiery i zaczęłam wychodzić. Wtedy usłyszałam kilka głosów, które mówiły mi, że muszę odnaleźć Violettę. Podążając za wskazówkami (były zbyt silne, by nazwać je podszeptami), usiadłam i ponownie zalogowałam się do programu. Wprowadziłam dane Violetty do wyszukiwarki i znalazłam jedno trafienie. Była wymieniona w brytyjskim spisie powszechnym z 1901 r. Umarła, zanim jej rodzina wyemigrowała.

W tym momencie coś sobie uświadomiłam — rodzina mojej babci zaakceptowała ewangelię po drugiej stronie zasłony i potrzebowała tego małego dziecka, aby ich rodzina była w komplecie. Jestem bardzo wdzięczna za proces indeksowania i za to, że mamy możliwość odnajdywania informacji o naszych przodkach, aby mogli oni mieć udział w błogosławieństwach, które my mamy podczas życia”.


„Niedawno w Drzewie genealogicznym pojawiła się wskazówka dotycząca mojego teścia. Zapis został zindeksowany, a funkcja automatycznego sprawdzania umieściła go na stronie. Dokument wskazywał, że w 1940 r. teść wyjechał do Rio de Janeiro w Brazylii. Moja żona nic o tym nie wiedziała. Jednak dokument był prawidłowy. Wymieniani na nim byli rodzice i miasto zamieszkania w Stanach Zjednoczonych. Przeprowadziliśmy poszukiwania w Drzewie genealogicznym pod kątem potwierdzenia tego znaleziska. Bingo! Znaleźliśmy listę pasażerów statku, który cumował w Nowym Jorku kilka tygodni wcześniej. Znajdowało się na niej 25 imion i nazwisk młodych mężczyzn w wieku ok. 20 lat. Ich miastami rodzinnymi były miejscowości w stanie Utah: Salt Lake City, Eureka, Beaver, Midway, Brigham City itp. Dowiedzieliśmy się, że jej ojciec, który służył na misji w Południowej Afryce, został zawrócony do Stanów, ze względu na wybuch II wojny światowej. Ta historia rodzinna nie była znana mojej żonie. Dzięki wysiłkom osób indeksujących mogliśmy to odkryć. Cóż za znalezisko!”


„Na stronie FamilySearch.org natknąłem się na Christiana Herbsta, który urodził się we Włoszech w XVI wieku. Też mamy na nazwisko Herbst, a nazwisko nie jest bardzo popularne, wiec byłem całkowicie zaskoczony i zacząłem się zastanawiać, w jaki sposób mógłby on być z nami spokrewniony. Otrzymałem potężną, natychmiastową odpowiedź. ‘Jestem praojcem ich wszystkich‘. Jeśli więc jest on naszym praojcem, jak jesteśmy powiązani? Po jakimś czasie podczas indeksowania odkryłem Freda Herbsta. Wiele lat temu pracował w domu pogrzebowym w Chicago. Zastanawiałem się nad naszym pokrewieństwem, ale on również do mnie przemówił słowami: ‘Oto jestem’. Wziąłem dane z arkusza spisowego i udało mi się prześledzić losy jego i jego rodziny, co zaprowadziło mnie do Niemiec. Nadal próbujemy połączyć te dwie rodziny z naszą, ale mamy pewność, że ich praca świątynna została już wykonana, więc może kiedyś będziemy mogli poskładać puzzle i połączyć się z naszym ‘praojcem’! Zbieg okoliczności sprawił, że znalazłem odpowiedzi na kolejne pytania. W jaki sposób rodzina Herbst z Włoch trafiła do Niemiec? Odpowiedź uzyskałem, oglądając stację PBS, na której pokazana była dawna mapa Europy. Południowa część Niemiec należała kiedyś do Włoch, więc ta część układanki pasuje. Staramy się to wszystko uporządkować. Bez indeksowania nigdy nie byłoby to możliwe. Dziękujemy bardzo za to, że dzięki indeksowaniu, mogliśmy stać się częścią tej historii!”


Przyłączyłem się do Kościoła ŚwDO w 1979 r. i towarzyszyło mi przekonanie, że jestem jedynym członkiem z rodziny. Kilka dni temu dowiedziałem się, że mam trzy praciotki, ze strony matki mego ojca, które przyłączyły się do Kościoła w 1832 r.!! Mam więc dziedzictwo wczesnych pionierów Kościoła. Zmierzały na zachód w grupie kapitana Johna Tidwella. Dwie siostry i kuzynka. Jedna żyła w związku poligamicznym. Mąż drugiej był świadkiem zamordowania Józefa i Hyruma. Wszystkie trzy pary zostały zapieczętowane w Świątyni Nauvoo, tuż przed jej opuszczeniem! W moim błogosławieństwie patriarchalnym znajduje się zdanie, że moje członkostwo w Kościele związane jest z prawymi przodkami po drugiej stronie zasłony!! WOW!!! Jakże to prawdziwe! Tymi trzema ciotkami były: Mary Caroline Allred, Nancy Weeks Allred i Hannah Caroline Allred”.


„Zawsze myślałem, że brat mojego dziadka, Ikuji, wziął ślub w Japonii, a potem sprowadził swoją żonę na Hawaje. Miałem imię i nazwisko żony Ikuja, ale brakowało mi informacji o ich małżeństwie. Ponieważ zapisy prefektury są zarchiwizowane i nikt z urzędu nie chce się przez nie przekopywać, osoby poszukujące informacji otrzymują odpowiedź, że nie ma właściwych ksiąg. Tak było w moim przypadku.

Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy otrzymałem wskazówkę, że jest dostępny akt małżeństwa dla Ikuja. Okazało się, że wzięli ślub na Hawajach! Ponieważ ktoś zindeksował akt ślubu, znam teraz datę zawarcia małżeństwa oraz imiona rodziców jego żony. Obecnie pracuję nad wykonaniem obrzędów za te osoby.

Moje najgłębsze podziękowania dla osoby, która zindeksowała ten akt! Dzięki tobie mogę zapieczętować teściów Ikuja do jego żony! Stokrotne dzięki!”

 

Comments are closed.